Jesieni czar
Choć w polskiej kulturze jesień pełni bardzo ważną rolę, bywa przedmiotem rozważań poetyckich, śpiewa się o niej piosenki, maluje obrazy czy kreuje zapierające dech w piersiach fotografie, ba! – w 2020 roku słowo jesieniara zdobyło zaszczytne drugie miejsce w plebiscycie na Młodzieżowe Słowo Roku, w literaturze tworzonej z myślą o najmłodszych ta piękna pora roku ma stosunkowo niewielką reprezentację. Prym zdecydowanie wiedzie zima, tymczasem jesień w swojej istocie zwalniania, dojrzewania i przemiany również zasługuje na uwagę.
Pisząc o Myszonku i jego przygodach wielokrotnie podkreślałam, jak ważną rolę pełni w nich opis codzienności. Prowadzony bez pośpiechu, w naturalnym rytmie, który pozwala dostrzec niuanse zwyczajnych momentów – tak, jak potrafią to czynić właśnie dzieci. „Myszonek jedzie na wycieczkę” Riikki Jäntti (wyd. Frajda, 2024) także kontynuuje ten literacki zamysł, tym razem prowadząc czytelników w podróż do domku letniskowego na wyspie.
Podobnie jak dzieci kiedyś i teraz szykowały się na grzybobranie (pamiętam pobudki o poranku, kalosze, trzymanie w sekrecie najbardziej obfitych lokalizacji, zapach suszących się prawdziwków w kuchni – dzięki tegorocznej pogodzie doświadczają tego nowe pokolenia), tak i Myszonek z mamą przygotowuje się do wypadu. Pakują niezbędne rzeczy (ach, tylko każdy ma inną definicję niezbędności!), podróżują pociągiem za miasto (bywa Myszonkowi też trochę nudnawo i głodno, gdy droga się okazuje nieco dłuższa), kupują wiktuały w lokalnym sklepie, by w końcu z dziadkiem Myszą dopłynąć na miejsce docelowe.
Zgodnie z północnym podejściem do natury fabuła opisuje prostą i szczerą relację bohaterów z przyrodą. Riikka Jäntti z wyczuciem maluje sceny i obrazy: zanurzanie się w cichym lesie, tropienie pająków, zbieranie borówek, palenie ogniska. Ciekawym konceptem jest możliwość podejrzenia Myszonka bez ubranka, kiedy korzysta z mamą z miejscowej tradycyjnej sauny czy drewnianego wychodka (uwielbiałam takie zabiegi będąc małą dziewczynką). Najbardziej jednak wzrusza scena zachwytu pod rozgwieżdżonym niebem, oszałamiającym, onieśmielającym, a jednocześnie tak bliskim i pięknym. Dostrzeżenie tego czaru możliwe jest tylko z dala od miejskich świateł.
Tak, dzięki najnowszej części przygód Myszonka zdecydowanie nabrałam apetytu na jesień!
Barbara Górecka / Dom Bajek







