Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

„Moja ciąża, czyli czas oczekiwania”. Recenzja

„Moja ciąża, czyli czas oczekiwania”. Recenzja
27 maja 2026 Redakcja

Pamiętnik macierzyństwa

Od którego momentu zaczyna się macierzyństwo? Od podjęcia świadomej decyzji o otwarciu na pojawienie się dziecka w naszym życiu? Czasami sytuacja zadziewa się co najmniej spontanicznie. A może od momentu zarysowania się dwóch kresek na teście ciążowym? Pamiętam napięcie w oczekiwaniu na pierwszą wizytę u ginekologa, bo przecież wszystko się może zdarzyć i jeszcze trzeba nieco poczekać, by się upewnić. Może od przekazania wieści najbliższym? Od momentu narodzin dziecka? Myślę, że na to pytanie nie ma żadnej uniwersalnej odpowiedzi. Jednak w obliczu Dnia Matki każdorazowo czuję ten specyficzny dreszcz wzruszenia patrząc na moje własne dzieciaki. I choć w ciąży byłam już ponad dekadę temu, wspomnienia nadal są silne i bardzo poruszające. Nawet jeśli czas je nieco przykurzy.

Mądre osoby z Wydawnictwa Zakamarki wiedzą o tym, jak zawodna może być pamięć. Pamiętniki czy wspomnienia spisywane przez naszych przodków mogą przynieść nam obraz ich życia, pozwolić spojrzeć na miniony czas. Moje córki motywują dziadków do uzupełniania „Zapisków babci” i „Zapisków dziadka”. A co z nami? Może maj i celebrowanie macierzyństwa to dobra okazja, by pochylić się nad pięknie wydaną nowością wydawniczą. „Moja ciąża, czyli czas oczekiwania” (wyd. 2026) to osobiste zaproszenie do napisania książki – dla siebie i swojego dziecka.

Elegancką okładkę kwietną zaprojektowała Louise Eriksson. Delikatny odcień kremowego tła przywołuje na myśl starodruki. Wnętrze książki wypełniają propozycje, pytania, ważne kwestie do poruszenia. To nie tylko kronika dziewięciu miesięcy, okres obejmujący temat tej publikacji sięga dalej, przez połączenie z dzieckiem w jednym ciele po czas po porodzie, nadal w bezpośredniej bardzo silnej relacji, też fizycznej.

Spisywać można od pierwszych momentów ciąży. Można dołączyć w trakcie. Albo podjąć swoistą próbę podroży w czasie i wywołać wspomnienia nieco później.

Kto będzie stanowił najbliższą rodzinę Twojego dziecka?
Jak radzisz sobie z emocjami związanymi z niepokojem o rozwój dziecka?
Czy podczas porodu wydarzyło się coś zabawnego lub miłego?
Czego będzie ci najbardziej brakowało, kiedy skończy się urlop macierzyński?

Jest miejsce na radość, ale też miejsce na stratę – zostanie matką wiele zmienia w naszym życiu, witamy nowe, ale też ewoluują różne sfery codzienności.

Czy warto to zapisać? Ja chciałabym porozmawiać o tym z moją mamą. O jej ciąży, porodzie wiem stosunkowo niewiele. Najwięcej okazji do wspomnień miałyśmy wtedy, gdy sama oczekiwałam dziecka. A potem życie nabiera tempa i trudno do tego wrócić. A warto!

Barbara Górecka / Dom Bajek